The Fall
Tarsem Singh zwrocil przed kilku laty moja niepodzielna uwage swoim filmem "The Cell" (Jennifer Lopez, Vincent D'Onofrio, Vince Vaughan), w ktorym na kanwie horroru maluje dramatycznie wysyconymi farbami zagadnienia z dziedziny "pop-psychologii". Tarsem calkiem umiejetnie wykorzystuje gleboko ukryte nastroje sado-masochizmu, aby oprowadzic nas po wykrzywionej jazni ludzkiej, produkujacej koszmarne wizje. Hieronymous B. sciga sie tu z Salvadorem D. Czy wspominalem juz, ze wizje te sa bardzo kolorowe? Jednakze dla widzow, dla ktorych w swiecie nocnych marzen nie ma miejsca na takie okropnosci, polecam aby zostawili ten film na polce, i zamiast niego, siegneli po "Bambi".
"The Fall", ktory jest obecnie pokazywany tylko w "wybranych" kinach naszego miasta, zadebiutowal na festivalu w Toronto w 2006, a do Ameryki trafil pod patronatem Davida Finchera ("Seven") i Spika Jonze'a ("Being John Malkovich", "Adaptation").
Filmowy kaskader (Lee Pace, dla ktorego przewiduje nadchodzaca aprobate fortuny), lezacy unieruchomiony w szpitalu w Los Angeles (odpowiednio prowincjonalnym jak na rok 1915), snuje egzotyczne i basniowe opowiadanie ktorego odbiorca jest piecioletnia dziewczynka, kurujaca swoje zlamane ramie. W tej historii melodramatycznie dziarski, ale tez szykowny Black Bandit (Pace), w asyscie niewolnika, mistyka, anarchisty, oraz Charlesa Darwin'a (postac niczym z uciekinier z wyobrazni Rene Margritte'a), zmagaja sie diabolicznym Gubernatorem Odious'em. Dziewczynka, podobnie jak personel szpitalny oraz jego pacjenci, sa zamieszani w kolorowa (znowu!!) przygode, calkiem w kanonach teatralnej stylistyki Svankmajer'a czy Jodorowsky'ego. Brawa dla projektantki kostiumow Eiko Ishioka!
Jesli nie dla jego historii, proponuje obejrzec ten film aby zobaczyc fantastycznie sfilmowana postac dziewczynki (Cantinca Untaru). Unikam tu posluzenia sie okresleniem "roli", gdyz Cantinca "zagrala" sama siebie, z ujmujaca prawda i niuansami bycia piecioletnim dzieckiem. Nalezy sie jej caly koszyk Oscar'ow (albo rezyserowi za umiejetne jej sfilmowanie)!!
Podobnie jak w "The Cell", dominuje kolorystyka. Tym razem promieniujaco ciepla. Na oklaski zasluguja tez zgrabnie zmontowane, czasem samoironiczne przejscia do kolejnych scen. Cos jak nasterydowany Greenaway idacy pod pache z ktorymkolwiek rezyserem z ligi wloskiej; dajmy na to: Bertolucci'm.
Do kina, lub na domowa kanape zapraszam cala rodzina.
Hotel Detective
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook