Filmaster

your movie guide

Revolutionary Road

Oh, co za film!

Sam Mendes (ur.1965), brytyjski reżyser teatralny który zamaszystym krokiem przestąpił do filmowego biznesu ze swoim prowokacyjnym 'American Beauty', po egzotycznych wypadach w świat gangsterskiego ('Road to Prediction') lub wojennego ('Jarhead') zamieszania, powraca do wieloogniskowej oceny bytu współczesnego człowieka. Jego nowy film 'Revolutionary Road' - oparty na noweli pod tym samym tytułem i osadzony w realiach polowy lat pięćdziesiątych - opowiada historie Franka i April Wheelers (Leonardo DiCaprio i Kate Winslett), małżeństwa z amerykańskich przedmieść próbującego skonfrontować problemy ich młodego lecz szybko więdnącego związku. Autor noweli, Richard Yates, jeden z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy okresu powojennego i jednocześnie najmniej znany, ponoć zawsze pochłonięty praca, zazwyczaj pijany, pełen niepewności i bólu istnienia oraz bez formalnego wykształcenia literackiego, był - oprócz kilku nowel oraz zleconych prac dziennikarskich, także autorem przemówień pisanych dla senatora Roberta Kennedy. Yates zadedykował 'Revolutionary Road' swojej byłej zonie.

Oczekiwane w napięciu kolejne ekranowe spotkanie Kaski i Leona już od samego początku filmu wynagradza wiernych fanów tej osławionej pary swym niebywałym elektryzmem, i pomimo narastającej, pozornie biegunowej odmienności ich wzajemnych uczuć, niejako w ukryciu każe trzymać kciuki za powodzenie ich związku. Podejrzewam ze bardziej wrażliwi widzowie powyginają sobie palce aż do bólu przy tym emocjonalnym ping-pongu. W pierwszych paru minutach podczas gdy poznajemy historie Wheelersow jeszcze zanim pokaże się tytuł, słodki nastrój filmu szybko przebija się przez abażurową granice przyzwoitości twórczej i zakotwicza na dobre w burzliwym oceanie małżeńskiej goryczy, niedopowiedzeń i osobniczego manekiniarstwa. Śmiem zatem twierdzić, że jego przesłanie będzie bardziej zrozumiale dla widzów będących w ślubnym związku, ale jeszcze bardziej dla tych którym ten związek się rozpadł.

Z mętnawego otoczenia drugoplanowych rol - niejako "ustawiającego życiowe drogowskazy na Ulicy Rewolucyjnej" i będącego rolą sama w sobie - wyłania się jaskrawa postać matematyka-wariata (Michael Shannon), który wydaje się mieć najbardziej klarowny wgląd w istotę rzeczy. Na myśl przychodzi tu rola antycznego "greckiego choru", wszem przypominającego prawdę rzeczywistości. Prawdę całkiem nieraz bolesna. Zastanawiająca wydaje sie byc odwaga Mendesa który w obliczu swojego małżeńskiego związku z Winslett, podejmuje się drążyć bytowe fatum, gdzie dylemat samospełnienia jest przeciwstawiony akceptacji społecznie narzuconych rol życiowych.

'Revolutionary Road' jest pomimo wszystko kinem pierwszej klasy, i krzywda byłby brak jego rekomendacji. Muszę jednak zaznaczyć że oglądając ten film czułem się jak ślimak pełznący po ostrzu brzytwy.

Hotel Detective

Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook